Poczytać, zapaść się w sen zimowy, znaleźć cichy i przytulny kąt na lekturę i zadumę. Ot co! Aura sprzyja, żeby zorganizować w okół siebie wygodne i stylowe miejsce do czytania, zmobilizować się i zmotywować do działania na rzecz egoistycznego relaksu. Zbudować własnego CZYTELNIKA. 
W zbliżającej się galopem końcówce roku to wyzwanie, ale spróbujmy, zainspirujmy się…
Przepis na Twojego „CZYTELNIKA”
Co się przyda? 
+poduchy (mogą być wełniane, ale nie koniecznie, użyłam Morris z NAP-a)
+pled obowiązkowo miękki, mięsisty, albo lepiej dwa – wykorzystałam znaleziony tu, ale może być vintage od babci)
+lampka na ruchomym ramieniu – super jest nowość z Ikea Ranarp (już kupiliśmy dwie, ale w wersji do zaczepiania np. w CZYTELNIKU)
+do wyboru – szeroki parapet (to raczej w Ameryce, wygodny szezlong (może być z IKEA), albo gigantyczna poducha typu FATBOY wypełniona gryką)
Życzę wszystkim żeby czyteanie we własnoręcznie przygotowanym CZYTELNIKU smakowało wybornie:-)
zdjęcia Pinterest

O blogu
O blogu